Następca Big Puna? – wywiad z Big Oso Loc
Wywiady

Następca Big Puna? – wywiad z Big Oso Loc


Big Oso Loc – przez wielu określany „następcą Big Puna” czy też „Big Pun-em z Bay Area”. Bez wątpienia Big Oso Loc jest niezwykle utalentowanym rapperem. Rap latynoski, wytwórnia Starz The Limit, powiązania z ulicą i fałszywi gangsterzy to tylko niektóre zagadnienia, o których Big Oso Loc wypowiedział się w rozmowie z ho0bem.

Po raz pierwszy Big Oso Loc mogliśmy usłyszeć na kompilacji utworów „Northern Expozure 4” w 2003 roku, później sporadycznie pojawiał się gościnnie na kilku płytach. Jego talent poznaliśmy w pełni dopiero w 2004 roku za sprawą mixtape „114% Gangsta tha mixtape vol.1”, aczkolwiek niespełna kilka miesięcy później przyszedł czas na oficjalny debiut rappera – album „Just Another Day”.

W 2005 roku na półki sklepowe trafił drugi solowy album Big Oso Loc – „Ready 4 Whatever”, uznawany za najlepszy w dotychczasowej dyskografii przedstawiciela gangu Nortenos. Na przełomie lutego i marca 2006 na półki sklepowe trafił drugi mixtape rappera – „114% Gangsta tha mixtape vol.2”.

ho0b: Jesteś dość ciężko pracującym rapperem. Na scenie zadebiutowałeś niespełna 2 lata temu, a w tym czasie wydałeś już 2 albumy i 2 mixtapy. Która z tych produkcji według Ciebie jest najlepsza i dlaczego?

Big Oso Loc: Cięzko byłoby wybrać jeden z nich, ponieważ każdy można określić na swój sposób unikalnym. Znajduje się na nich wiele utworów, do których podchodzę niezwykle osobiście. Wydaje mi się jednak, że dotychczas najlepszą produkcją jest „Ready For Whatever”, czyli mój drugi solowy album, aczkolwiek cięzko jest wybrać po prostu jeden album i powiedzieć – „ten jest najlepszy”.

ho0b: Kto zainspirował Cię do rapowania i jak mógłbyś opisać swoje początki?

Big Oso Loc: Wszyscy byliśmy na ulicach, każdego dnia robiąc swoje. Słuchałem Brotha Lynch Hung, X Raided, Mr Doctor. Uwielbiam rap z Sacramento i styl tamtejszych wykonawców. Jednak kiedy pierwszy raz usłyszałem utwór „From Barrio With Love” Darkmroom Familia… Wtedy dopiero zdałem sobie sprawę, że wszyscy moi kolesie zaczeli rapować i „zaznaczali” na mapach swoje rejony. Wtedy zacząłem pisać własne teksty i ćwiczyć w nadziei, że któregoś dnia ja sam „zaznaczę” na rapowej mapie swój rejon.

ho0b: Należysz do legendarnej wytwórni latynoskiej – Starz The Limit. Co możesz powiedzieć o tym labelu?

Big Oso Loc: Starz The Limit jest tym czym jest. To najbardziej szanowana latynoska wytwórnia rapowa z Północnej Kalifornii. Wszystko to zawdzięczamy naszemu człowiekowi – Speedy Loc (R.I.P.). On zebrał nas wszystkich i pokazał nam jak być prawdziwym i ciężko pracować, by zdobyć dobre imię w rap grze. Poznałem Speedy’ego i jego brata Bugsy przez mojego kolesia z osiedla. Łatwo się ze sobą dogadaliśmy i jakoś poszło to dalej. Stałem się członkiem Starz The Limit i jestem nim nadal reprezentując mój związek ze Starz The Limit. Jest to głęboko w sercu i nigdy się to nie zmieni.

ho0b: Wielu rapperów z Crips nagrywało razem z rapperami z Bloods, jak np. Ice Cube z Mack 10… Czy mógłbyś nagrać kawałek z jakimś kolesiem który jest członkiem Surenos?

Big Oso Loc: Nie.

ho0b: Co możesz powiedzieć o swojej najnowszej produkcji?

Big Oso Loc: Moją najnowszą produkcją jest „114% Gangsta tha mixtape vol. 2”. Ta produkcja to totalna petarda, a jej sukces od dnia premiery naprawdę mnie zaskoczył. Na „114% Gangsta tha mixtape vol. 2” usłyszeć można kawałek „1 shot 1 kill”, który jest dissem na rapperów z gangu Surenos, którzy za bardzo wchodzą w rap grę. Leję na tych cieci. Na mixtapie znajduje się również „Let You Know”, czyli utwór określany przez wielu hymnem Północnej Kalifornii. Cała ta produkcja zrobiła wiele zamieszania na ulicach, jednak praca nad nią zajęła mi sporo czasu.

ho0b: Co z nowymi klipami? Póki co jest jedynie „Irv”, ale wydaje mi się, że należy spodziewać się kolejnych…

Big Oso Loc: Aktualnie pracujemy nad klipem do „Let You Know”, który będzie jakby kontynuacją klipu „Irv”. W sumie pozostał nam jedynie etap edycji klipu, więc wkrótce powinien się już pojawić. Edycją zajmuje się, niezwykle utalentowany w tej dziedzinie – Lil Gato.

ho0b: W latach 90. latynoska scena rapowa była praktycznie zdominowana przez Darkroom Familia, Cypress Hill i ekipę Terror Squad. Dzisiaj sytuacja prezentuje się zupełnie inaczej, pojawiła się wuchta nowych zawodników…

Big Oso Loc: Gra bardzo się zmieniła od tego czasu. Teraz pojawiło się tak wielu rapperów, że totalnie nie można się w tym połapać. Wydaje mi się, że przetrwają po prostu najlepsi, jednak w dzisiejszej rap grze, aby zrobić wielką karierę, należy mieć za sobą dużo pieniędzy. 98% rapperów, którzy aktualnie są na topie są do dupy, jednak stoją za nimi duże wytwórnie i duże pieniądze. Mam jednak nadzieję, że to właśnie ja wraz z dużą wytwórnią i dużymi pieniędzmi przerwę tę passę. Wtedy zobaczycie gangsta rap na szczycie (śmiech)

ho0b: Co możesz powiedzieć o dzisiejszym poziomie sceny latynoskiej w porównaniu do sceny sprzed 10 lat?

Big Oso Loc: Jak już powiedziałem, większość latynoskich rapperów będących na topie jest w mojej opinii słaba. Jakość dzisiejszej muzyki jest niestety niższa niż kiedyś. Kiedyś najważniejsze były Twoje umiejętności, Twój flow oraz to, jak składałeś to w całość. Teraz umiejętności są sprawą drugorzędną. Po prostu duża wytwórnia mówi Ci co masz robić, Ty to robisz, a wtedy jest niby dobrze.

ho0b: A co z nagrywkami z Fat Steve? Planujesz kolejny wspólny album?

Big Oso Loc: Rozmawialiśmy o tym i możliwe, że to nastąpi, jednak póki co to nic pewnego. Fat Steve to koleś z mojego miasta i nagrywaliśmy reprezentując nasze miasto i nasz styl życia. Album wyszedł całkiem nieżle. Wydaje mi się, że był on nieco bardziej komercyjny w przeciwieństwie do moich solowych produkcji.

ho0b: W Twoich utworach usłyszeć można wiele gangsterskich opowieści jakby rodem ze „Scarface” bądź „Goodfellas”… Czy one są wszystkie prawdziwe?

Big Oso Loc: Zanim zacząłem rapować „żyłem” na ulicy. Jestem dumny z siebie, z tego że pozostałem prawdziwy i reprezentuję to co wiem. Reprezentuję miejsce skąd pochodzę i jestem G. Dowodem tego może być chociażby to, że każdego dnia mogę chodzić ulicami Północnej Kalifornii z wysoko podniesionym czołem i nadal być dumny z tego co reprezentuję i z tego, za co mogę zginąć. Kiedy rapuję o strzelaniu do kogoś, o tym jak do mnie strzelano albo zostałem postrzelonym, to jest prawdziwe, tak właśnie było. Kiedy rapuję, że chodzę po ulicy z ranami po stoczonej bitce czy czymś, to właśnie tak było. Po prostu trzymam się prawdy.

ho0b: Więc co powiesz o tych rapperach, którzy rapują o byciu gangsterem, choć nie jest to prawdą, a całe ich kozaczenie ma miejsce jedynie w studiu… wiesz, nazywają siebie „escobarami” a nawet nigdy nie przerzucali koksu, itd…

Big Oso Loc: Człowieku, jest wielu „rapperów”, którzy opowiadają takie historie, a w rzeczywistości są zwykłymi pizdami. To cioty, które rapują o tym jak to wszystkich zabijają na swoim bloku, jako pierwsze uciekają podczas prawdzych strzelanin. Wielu rapuje o pieniądzach, biużuterii i samochodach, choć nie mają z tym nic wspólnego. Nienawidzę takich kolesi. Nie mam wypasionego samochodu, ani super biżuterii, jednak mam coś co znaczy wiele więcej – poparcie! I to jest właśnie najważniejsze.

ho0b: Nadal mieszkasz na swoim osiedlu we Fremont?

Big Oso Loc: Taa, to jest Fremont, a dokładniej Irvington. Każdego dnia jestem na ulicach Irvingtone i rapuję o tym. Niewielu rapperów może powiedzieć coś takiego..

ho0b: Wiele osób twierdzi, że jesteś godnym następcą Big Puna. Mój kolega redakcyjny Voytush twierdzi nawet, że jesteś od niego lepszy. Co sądzisz o takim porównaniu?

Big Oso Loc: Kurde, nigdy nawet nie miałbym odwagi by porównać siebie do Big Puna. Ten koleś był na o wiele wyższym poziomie i każde porównanie mnie z Nim jest dla mnie więcej niż zaszczytem. Jeżeli ktoś porównuje mnie do wielkiego Big Puna to wydaje mi się, że chyba naprawdę muszę robić coś zajebistego. (śmiech)

ho0b: Chciałbyś zagrać koncert w Polsce?

Big Oso Loc: Bardzo chętnie zagrałbym jakieś koncerty w Polsce. Granie koncertów za Oceanem jest moim wielkim marzeniem – uwierz mi. Może któregoś dnia to marzenie stanie się rzeczywistoscią i odwiedzę Polskę. Jeżeli promotor zaoferowałby opłacenie kosztów pobytu i przelotu wbijam do Polski nawet jutro… Żaden problem!

ho0b: Jak mógłbyś pozdrowić swoich fanów w Polsce?

Big Oso Loc: Będąc niezależnym rapperem z Północnej Kalifornii mieć fanów w Polsce… Nie potrafię tego opisać jednym zdaniem. To jest coś czego nie można opisać słowami, rozumiesz? Świadomośc tego, że moja muzyka jest słuchana przez ludzi na drugim końcu świata jest czymś niesamowitym! Mam nadzieję że któregoś dnia, zagram tam koncert i pokażę jak bardzo doceniam moich fanów w Polsce. Dziękuję Wam wszystkim za poparcie oraz słuchanie mojej muzyki – to wszystko jest dla Was!

Fani w Polsce mogli się częściowo zapoznać z umiejętnościami Big Oso Loc, dzięki drugiej części mixtape’u RAPGRA.COM prezentującego scenę z Bay Area – patrz TUTAJ

1 Comment

  • sid 8 czerwca 2011

    Nortenos,północni

Comments are closed.