Rick Ross wie jak wygląda prawdziwe Miami. To nie słońce, dupy i plaża. To ostre, brudne i nieprzyjazne oblicze schowane przed turystami. Rick Ross jest głosem ulicy. Tej biednej, szarej, ograniczonej przez system. Już wkrótce na półkach pojawi się jego debiutancki album, wydany nakładem Def Jam „Port Of Miami†. O sobie, rapgrze i znajomościach z narkotykowymi bossami z Kolumbii i Panamy opowie Wam w tym wywiadzie.
Jesteś na scenie już od dłuższego czasu, ale nigdy nie byłeś tak obecny w mediach jak teraz. Dla tych, którzy nie wiedzą kim jest „Rick Ross†, powiedz kilka słów o sobie.
Rick Ross: Jestem undergroundowym kotem, który siedzi w grze od dziesięciu lat, reprezentuję 305. Miami na zawsze. Moja ekipa to Slip-N-Slide, a niedawno podpisałem kontrakt z Def Jam. Robimy to tłusto, trzymamy rękę na pulsie, to pewne.
Miami znane jest głównie z Miami Bass i booty music oraz z artystami takimi jak Luke, 69 Boyz. Jak byś opisał swój styl? Czy jest podobny do klasycznego brzmienia Miami?
Rick Ross: Niee, raczej nie. To bardziej życiowa, twarda strona Miami – podziemne Miami. Ta muzyka reprezentuje PRAWDZIWE ulice M-I-A, tam, gdzie wszystko się rozgrywa. Moja muzyka reprezentuje gangsterów i ich codzienną walkę.
Wiadomo. Jaki tytuł będzie miała Twoja płyta i kogo na niej usłyszymy?
Rick Ross: Tytuł to “Port Of Miami†a na płycie pojawią się Jay-Z, Brisco, Trick Daddy oraz moi ludzie, Carroll City Cartel. Album będzie gorący, nie ma co do tego wątpliwości!
Twój singiel “Hustlin†to absolutny kozak. Zastanawia mnie jednak ta linijka w której nawijasz, że znasz PRAWDZIWEGO Noreagę (Generał sprawujący w latach 80 władzę w Panamie. Powiązany z cartelem z Medellin, wróg numer jeden Stanów Zjednoczonych – eber). Naprawdę znasz gościa?
Rick Ross: Taa. Poznałem go, gdy jeden z moich ziomków był w więzieniu. Jakieś cztery cele dalej siedział Noreaga. Pytałem się mojego zioma, co on (Noreaga) tam robił. Pewnego razu generał usłyszał w radiu moje kawałki i się nimi zajarał. Od tej pory jesteśmy ziomkami. To mój człowiek.
Jaka jest Twoja opinia na temat współczesnego rapu. Jaka jest jego kondycja, co o nim sądzisz?
Rick Ross: Uwielbiam to! Południe wybuchło, dosłownie. Houston trzyma na tym tym łapę, ATL trzyma na tym łapę. Teraz ja wchodzę i robię to samo zamieszanie dla M-I-A. Ogólnie, muzyka zawsze się rozwija, zawsze ewoluuje i to właśnie teraz widzimy. To dzieje się tu i teraz. Wszystko się rozwija.
To może, skoro teraz jest Twoje pięć minut, wymień artystów, którzy Cię inspirowali.
Rick Ross: Stary, za dużo nazwisk, żeby wymieniać. Big Ballers zrobili swoje, jak wydawali swój album. Nikt nie zrobił tego przed nimi, wiesz, chodzi mi o film i soundtrack. Scarface, UGK; tego jest zbyt wiele. Mógłbym tu siedzieć i wymieniać.
A co sądzisz o współpracy między wybrzeżami? Uważasz, że ludzie z różnych wybrzeży powinni ze sobą współpracować?
Rick Ross: Myślę, że tak. Żeby robić naprawdę dobrą muzykę musisz wyjść poza swoje otoczenie. Lubię, gdy kolesie wbijają się na tracki osób z zupełnie innych okolic. To sprawia, że w zupełnie inny sposób, dużo ciekawszy przede wszystkim, czujemy tę chemię między nimi, rozumiesz? Jestem jak najbardziej za.
Gdybyś mógł podsumować “Port Of Miami†jednym słowem – jakie to by było?
Rick Ross: Klasyk. To już w tej chwili jest klasyczny materiał. W tym samym rzędzie co “Reasonable Doubt†, “Ready To Die†czy “All Eyez On Me†. Klasyk.
Rozumiem o co Ci chodzi. Kto zajmie się produkcją?
Rick Ross: Jest Kanye, Mr.Collipark, swoje trzy grosze dorzucił też Just Blaze, Cool & Dre. Na płycie pojawią się sami najlepsi. Cała śmietanka, absolutny top.
To może na koniec: Czego większość ludzi nie wie o Ricku Rossie?
Rick Ross: Jestem prawdziwy. Jestem wyluzowanym kolesiem, który zajmuje się swoimi sprawami. Bujam się tylko z prawdziwymi graczami. Kiedy jadę do NY, bujam się z prawdziwymi czarnuchami, kiedy jadę do Cali, bujam się z prawdziwymi czarnuchami. Jeżeli jesteś fałszywy, daj sobie na wstrzymanie. Udaj się gdzieś, gdzie nikt Ci nie przeszkodzi i się zabij. Gra cię nie potrzebuje. Powaga.
Rozmawiał Charles Sweet. Tłumaczenie Krzysiek Prażanowski

1 Comment
Comments are closed.