
Polskie reggae się zmienia. Zamiast wełnianego swetra i koralików, tłumy ładnych pań na parkiecie i wypełnione duże kluby. Nadszedł czas na „Dread za Dreadem” pierwszą w Polsce producencką płytę z klimatów reggae-dancehall. Za produkcję w całości odpowiadał MMF.
Na początku powiedz, co kryje się pod nazwą Dreadsquad.
MMF: Teraz w zasadzie już nic – kiedyś była to nazwa mojej „firmy” zajmującej się kręceniem dreadów.
Skład ekipy się zmieniał, czy jest od początku ten sam?
MMF: Zmieniał się i nadal się zmienia. Na początku byłem tylko ja. Potem dołączył Funksion. Próbowaliśmy współpracować z różnymi wokalistami. W końcu znaleźliśmy jednego, który nam odpowiada – Mista Pitę. Dołączył do nas też Ras Luta, ale ze względu na różnice światopoglądowe tylko z nami współpracuje– nie jest integralną częścią Dreadsquadu.
Jak jest z Ras Lutą, nie jest on jeszcze zaangażowany w EastWest Rockers i parę innych projektów?
MMF: Jest. Tak jak powiedziałem z nami tylko współpracuje. Gra czasami imprezy i nagrywa na moich riddimach jednak jego nowa „baza” jest EastWest Rockers
Mista Pita, też nie jest debiutantem muzycznym, prawda?
MMF: Nie jestem w stanie policzyć w ilu projektach się udziela.Jest świetnym instrumentalista jazzowym wiec bardzo często jest muzykiem sesyjnym.
Jakie były początki Twojego grania i jak wtedy wyglądała scena reggae/dhl w Polsce?
MMF: Początki były bardzo spontaniczne. Miałem jakąś ilość płyt wiec stwierdziłem, że może by zaprezentować komuś swoją ulubioną selekcję.
A scena?
MMF: Scena była mniejsza. Mniej było imprez, mniejszy wybór, więc łatwiej było zgromadzić większą ilość osób.
Czy po tylu latach za deckami, potrafisz powiedzieć ile zagrałeś imprez?
MMF: Nie ( śmiech), potrafię policzyć tylko ilość zorganizowanych przeze mnie imprez w Łodzi (nie licząc tych, na których grałem nie będąc organizatorem) – było ich ponad 30. Potrafię też policzyć imprezy zagrane poza Polską – 11. Wszystkich razem musiało być jakieś 100 może 200.
Może jakaś anegdotka z imprezy. Twoje najlepsza i najgorsza impreza.
MMF: Anegdotek to jest cała masa ( śmiech) Najbardziej lubię jak przychodzą napruci kolesie i proszą żebym puszczał polski hip-hop albo manieczki ( polew) serio. Dosyć często nam się to zdarza. Najlepsza impreza to na pewno 100% JAMAICA – moja pierwsza impreza, którą organizowałem i którą grałem. Było z 600 osób i wszyscy byli super pozytywnie nastawieni. Tych złych było kilka, ale nie chce ich wspominać.
Wiem, że wydałeś kilka mix tape ów – można je jeszcze gdzieś dostać?
MMF: Wydaliśmy. Ja i Funksion. Solowo wydałem tylko jeden mixtejp. Wszystkie płyty można zamówić np. na naszej stronie www.dreadsquad.com
Ostatni mix tape ” WySOCA temperatura ” lekko odbiega muzycznie od poprzednich wydawnictw. Skąd u Ciebie zainteresowanie socą, która nie jest jamajskim wynalazkiem?
MMF: A nie wiem w sumie. Jak pierwszy raz słuchałem soki to wydała mi się za wesoła i wieśniacka. Nie spodobało mi się to. Jak po 2 latach powróciłem do słuchania tej muzy to na maxa nakręciłem się. Gusta się zmieniają.
Na okładce tej płyty pokazujesz fucki – specjalnie, czy to przypadkowe zdjęcie?
MMF: Już kilka razy wyjaśniałem tą kwestie. To zdjęcie to żart. Nawet to nie było jakieś wyreżyserowane. Nie zebraliśmy się i ustaliliśmy że teraz ja pokazuje fucki i dajemy to na okładkę. To było spontaniczne zdjęcie przed naszym występem na Słowacji. Jak zobaczyłem tą fotkę wydała mi się zabawna wiec dałem ją na okładkę. Dostałem nauczkę, ponieważ wielu ludzi się oburzyło strasznie. Teraz będę zastanawiał się zawsze 2 razy
Masz na swoi koncie kilka osiągnięć. Miedzy innymi wygrałeś clash w 2004 ( jak i w 2003) roku. Twoja wygrana spotkała się z krytyka innych selektorów. Jak z perspektywy czasu patrzysz na to wydarzenie?
MMF: Nie ja sam wygrałem te dwa clasze. Był ze mną Funksion i dj Cube. Graliśmy tak żeby wygrać. Widzieliśmy, że publiczność oczekuje kawałków szybkich, skocznych, wesołych oraz znanych im i właśnie takie graliśmy. Uważam, że nic w tym złego. Teraz zdecydowaliśmy, że nie będziemy już brać udziału w pojedynkach.
Znany jesteś ze współpracy z wieloma wokalistami, co zresztą zaowocowało wydaniem płyty. Pamiętasz wszystkich, z którymi pracowałeś? Z kim najlepiej Ci się współpracowało?
MMF: Jasne, że pamiętam. Najlepiej współpracowało mi się z Ras Lutą (jest bardzo płodnym artystą) oraz z Mista Pitą – zwłaszcza, że jest instrumentalistą, ( bo oprócz śpiewania gra świetnie na pianinie, basie i kilku innych instrumentach).
W swojej kolekcji posiadasz pewnie sporo duplates’ów, które są dla Ciebie najcenniejsze?
MMF: W sumie nie tak dużo. Większość z nich, to numery, które są nagrane specjalnie dla mnie, ale wcale nie wychwalają Dreadsquadu jako najlepszego soundu – jak to dubplate’y mają w zwyczaju. Mam też kilka typowych dubplate’ów.
Od dawno zajmujesz się produkowaniem riddimow?
MMF: W zasadzie produkcja zajmuje się od 5 albo 6 lat, ale na początku robiłem hip-hop i jakieś eksperymenty z elektorniką
Przejdźmy teraz do rozmowy nad Twoją płytą ” Dread za Dreadem „, która ukazała się nakładem Wielkiego Joł. Jak wyglądała praca nad albumem?
MMF: Od samego początku działalności rozdawałem wszystkim napotkanym wokalistom płyty z moimi riddimami. Jak już uzbierałem kilka fajnych numerów to nagrałem je na cd, dograłem jeszcze kilka instrumentali i wysłałem do rożnych wytwórni. WJ się zainteresowało. Potem było dużo godzin spędzonych w studio, dogrywanie wokali, dogrywanie instrumentów, podmienianie sampelków na lepiej brzmiące, przearanżowanie kawałków. Z płyty demo zostawiłem jeden numer. A jakbym mógł cofnąć się w czasie to i tak teraz wszystko inaczej bym zrobił. Wyciągnięte doświadczenia mam nadzieję zaowocują na kolejnej płycie.
Sam zapraszałeś wokalistów, czy może zgłaszali się do Ciebie?
MMF: Raczej sam. Ci, co sami się zgłaszają niestety zazwyczaj są słabi technicznie. Ale cały czas wierze ze odkryję jakiś talent.
Współpraca z nimi przebiegała bez problemu?
MMF: To różnie. Jestem bardzo wymagający. Mam koncepcje, która staram się zrealizować. Czasami wynikają jakieś spory. Na szczęście rzadko i zawsze dają się polubownie załatwić ( śmiech). No prawie zawsze.
Singlem został kawałek Natural Dread Killaz. Uważasz, że najlepiej reprezentuje charakter płyty?
MMF: To był wybór wytwórni. Ja się zgodziłem, ponieważ, wierzę ze znają się lepiej na wyborze singli niż ja.
Teledysk do tego kawałka kojarzy się z jednym teledyskiem Habakuka, ten sam producent?
MMF: Muszę Ci się przyznać ze tamten teledysk (o ile mówimy o tym samym) widziałem tylko raz i nawet dobrze nie pamiętam go. Reżyserem mojego klipu jest Kobas Laksa. A reżyserem klipu Habakuka to nie wiem…???
Pojawia się on w stacjach muzycznych, można go znaleźć w necie?
MMF: Tak. Można go pobrać z hip-hop.pl
Wersja teledyskowa tego wałka jest krótsza, zostały wykasowane wersy dotyczące palenia marihuany – co jest powszechną czynnością na jamajce. Nie identyfikujesz się z tym?
MMF: Nie. Nie jaram blantów. Musiałem skrócić kawałek na prośbę reżysera o kilkadziesiąt sekund, więc wybrałem ( za zgodą zespołu) fragment z którym się nie utożsamiam.
Jak oceniasz współpracę z Wielkim Joł
MMF: Pozytywnie. Zobaczymy jak będziemy się rozliczać.
Ok, wydałeś płytę. Co teraz? Skupiasz się na promocji, czy może masz już plany na kolejne projekty?
MMF: Powiem szczerze, że staram się połączyć i to i to. Zagrałem szereg imprez z cyklu ”Dread za Dreadem tour 2006” i mam zamiar nadal to kontynuować. Wytwórnia zrobiła teledysk, ja udzieliłem masę wywiadów, ale chyba bardziej skupiam się na tworzeniu nowego materiału. Mam już połowę riddimów na drugą płytę. Chce żeby była dużo lepsza. Bardziej korzenna.
Zamierasz skupić się na graniu imprez, czy w przyszłości zostać producentem?
MMF: Bardziej pasjonuje mnie robienie muzyki. W tym spełniam się w 100% jednak grac nie zamierzam przestać. To główne źródło moich dochodów. Z czegoś musze zapłacić za czynsz ( uśmiech) niestety jak dotąd z mojej muzyki nie wiele widziałem pieniędzy. Nie sprzedaje riddimów. Jak podoba mi się jakiś wykonawca to wtedy prezentuje albo pożyczam mu swoje produkcje – a najczęściej wymieniam się – wokale za muzykę.