„I make a million bucks every six months and y’all” – zna pewnie każdy, komu stary nie właził do wanny i który nie całuje swojej matki w usta. Więc pewnie większość współczesnych słuchaczy Żabsona, Bedoesa, Alberto czy Kenniego Zimmera absolutnie tego nie kojarzy. No to pora przypomnieć przy czym waliliśmy Wasze matki w odwłoki te 20 lat temu. EPMD – Da Joint
Wydany w 1997 roku album Back in Business był dla fanów hip-hopu czymś w rodzaju powrotu marnotrawnego syna. A właściwie dwóch synów. Po burzliwym i pełnym dramatyzmu rozpadzie w 1993 roku, Erick Sermon i Parrish Smith odłożyli topór wojenny na bok.
Głównym singlem zapowiadającym ten wielki powrót był utwór „Da Joint”. Kawałek błyskawicznie stał się klubowym bangerem, ale kryje w sobie historię, która idealnie podsumowuje tamtą erę rapu. Oto kilka mało znanych faktów o jednym z najbardziej ikonicznych singli złotej ery.
1. Bit, który powstał w… sypialni (i to przez przypadek)
Choć „Da Joint” brzmi jak potężny, studyjny banger zrealizowany za miliony dolarów, jego fundament powstał w bardzo spartańskich warunkach. Erick Sermon, znany ze swojego genialnego ucha do sampli, wygrzebał basowy motyw z utworu „Help Me Make It Through the Night” w wykonaniu Gladys Knight & the Pips.
Sermon wspominał po latach, że pętla była tak dobra, że złożył ten szkielet na legendarnym samplerze Akai MPC w swojej sypialni, kręcąc gałkami niemalże po omacku. Kiedy Parrish wpadł do niego i usłyszał ten pulsujący bas, od razu wiedział, że to jest to.
2. Podwójny sampel, czyli lekcja klasycznego rzemiosła
EPMD zawsze słynęło z doskonałego samplowania funku i soulu, ale „Da Joint” to producencki majstersztyk, jeśli chodzi o budowanie klimatu. Oprócz wspomnianej Gladys Knight, Sermon dorzucił tam genialnie pocięty fragment z „Think (About It)” Lyn Collins (klasyk spopularyzowany przez Jamesa Browna). To właśnie stamtąd pochodzi ta charakterystyczna, dynamiczna tekstura w tle, która sprawia, że numer dosłownie „płynie” i nie pozwala ustać w miejscu.
3. Klip w reżyserii Hype’a Williamsa, który zdefiniował estetykę lat 90.
Jeśli pamiętasz teledysk do „Da Joint”, na pewno kojarzysz charakterystyczne, przesterowane kolory, ujęcia z obiektywu „rybie oko” (fish-eye) i potężne, błyszczące kurtki. Za kamerą stanął nie kto inny, jak Hype Williams – wizjoner, który w tamtych czasach tworzył najdroższe i najbardziej stylowe klipy w branży (robił wideo m.in. dla Biggiego, Tupaca czy Missy Elliott). Teledysk do „Da Joint” idealnie uchwycił surowy, a zarazem futurystyczny klimat Nowego Jorku u progu nowego millennium.
4. Ostatni wielki hit EPMD na liście Billboard Hot 100
Choć duet wydawał muzykę również w kolejnych latach, to właśnie „Da Joint” zapisało się w historii jako ich ostatni singiel, który zdołał przebić się do prestiżowego zestawienia Billboard Hot 100. Utwór stał się też potężnym hitem na liście Hot Rap Singles, udowadniając, że mimo czteroletniej przerwy i gigantycznych zmian na scenie (w międzyczasie narodziły się potęgi Wu-Tang Clanu, Nasa czy Notoriousa B.I.G.), hardcore’owy styl EPMD wciąż miał ogromną siłę rażenia.
Czy wiedziałeś? Nazwa EPMD to skrót od Erick and Parrish Making Dollars. Po powrocie w 1997 roku fani żartowali, że skrót powinien brzmieć Erick and Parrish Mending Drama (Erick i Parrish naprawiają dramaty).
Mimo upływu blisko trzech dekad, surowa perkusja i hipnotyzujący bas z „Da Joint” w ogóle się nie zestarzały. To podręcznikowy przykład nowojorskiego boom-bapu, który do dziś potrafi „przestawić głowę” na każdym rapowym evencie.


