
Stanowy sąd apelacyjny orzekł, że istnieje możliwość pozwania Dr.Dre za video nakręcone w czasie trasy koncertowej „Up In Smoke Tour”.
Były rzecznik burmistrza Detroit i dwaj byli policjanci twierdzą, że bez ich zgody zostali nakręceni na backstagu koncertu Dre w 2000 roku. Video pokazuje ich kłótnię z osobami z otoczenia rappera. Fragment ten znalazł się później w filmie dokumentującym trasę.
Sąd apelacyjny nie podtrzymał tym samym decyzji sądu pierwszej instancji, który w 2003 roku odrzucił pozew przeciw Dre.
Glenn Oliver, adwokat pokrzywdzonych, twierdzi, że Dre i reszta ekipy doskonale wiedzieli, że łamią prawo. „Następnym razem przyjadą do Detroit nie na koncert, a rozprawę sądową” – mówił zadowolony.
Podobnego zdania był sędzia, który nie wykluczył, że film był kręcony z ukrycia i stwierdził, że tego typu nagrania powinny być konsultowane z osobami, które się na nich znalazły.
Co innego twierdzą adwokacji Dre. Według nich wszyscy wiedzieli, że kłótnia jest uwieczniana na taśmie. „Nie możesz oczekiwać prywatności, jeśli jesteś oficerem policji i zachowujesz się niezgodnie z konstytucją” – powiedział adwokat rappera – Herschel Fink. Dodał, że byli pracownicy Detroit doskonale wiedzieli, że są nagrywani, a całą sprawę nazwał głupią i naciąganą.
http://www.clickondetroit.com