
Rzecz nie do pomyślenia jeszcze rok temu, dzisiaj stała się faktem. Konkurujący o wakujący tytuł King of New York raperzy nie tylko się pogodzili, ale nawiązali biznesową współpracę.
Tyle, że na pewno o większym sukcesie może mówić Jay-Z, dla którego ściągnięcie do Def Jam Nasa jest największym sukcesem rocznej „prezesury” w Def Jam. Wszyscy fani zadają sobie pytanie: Kto skłonił konkurujących, wręcz wrogich wobec siebie raperów, do współpracy?
Poniżej możecie obejrzeć fragment koncertu „I Declare a War” – wspólny występ Nasa i Jay-Z. Okno z video powinno otworzyć się samo. Po prostu naciśnij przycisk PLAY.
W wywiadzie udzielonym USA Today Jay-Z stwierdził, że głównym architektem i mediatorem porozumienia między obydwoma raperami był szef Jive Records, Mark Pitts. To właśnie on skłonił gwiazdorów do odrzucenia wzajemnych uprzedzeń i namówił ich do rozmów. Żeby całej sprawie dodać pikanterii zdradźmy, że Pitts jest menadżerem Nasa, a w połowie lat 90. był menadżerem tragicznie zmarłego Notoriousa B.I.G., który sam był ofiarą nadmiernie rozdmuchanego konfliktu między raperami.
“Wszyscy mówią o Biggiem i Pacu oraz o tym jak się to wszystko skończyło” – mówi Jay-Z. „Rozmawialiśmy (z Nasem i Markiem Pittsem) o tym, że chcemy pokazać inne wyjście z tej sytuacji i określić jego znaczenie dla kultury hiphopowej. To jest większe niż my i nasze idiotyczne beefy. Mam nadzieję, że uda nam się pokazać inną drogę.”
Nas dodaje: “Jako fan, czułem się dobrze, kiedy rap się rozwijał i szedł do przodu. Wydawało się to niemożliwe, ale postawiłem się w sytuacji: ‘Gdyby Pac i Biggie byli tutaj, mając takie możliwości, co by zrobili?’”
Nas nie krył również zadowolenia z podpisania kontraktu z Def Jam. Stwierdził, że pod rządami Hovy Def Jam stał się bardziej otwarty na ambitny rap. Nas oczekuje, że dzięki współpracy z Def Jam jego płyty dotrą do ludzi autentycznie zainteresowanych jego wrażliwymi społecznie komentarzami.
“Każdego dnia budzę się w nowym świecie. W świecie, w którym dorastają nowe dzieciaki. Dorastanie w latach 80. i 90. było czymś innym. Teraz jest zupełnie inaczej, rzeczywistość kreuje telewizja, którą te dzieciaki oglądają” – mówi Nas.
Ostatni rok był bardzo udany dla nowojorskiego labelu. Multiplatynowy sukces albumu Mariah Carey – The Emancipation of Mimi oraz zbierającego znakomite recenzje Late Registration Kanye Westa to głównie zasługa Jaya. Sukcesem zakończyły się również debiuty Young Jeezy’ego, Rihanny czy Bobby’ego Valentino. Dobrze sprzedawały się również albumy Juelza Santany oraz składanka Disturbing Tha Peace.Ogromnym sukcesem Def Jamu jest również podpisanie kontraktu z legendą Filadelfijskiego rapu, grupą mającą opinię najlepiej brzmiącego zespołu grającego na żywo – The Roots.
Początek nowego roku to sukcesy młodej gwiazdy r’n’b, Ne-Yo, którego singiel So Sick szturmem zdobywa listy przebojów. Jego album In My Own Words ukaże się 28 lutego. W pierwszej połowie roku ukażą się jeszcze płyty LL Cool J’a, Young Jeezy’ego oraz Rihanny.
Jay-Z, nominowany do nagród Grammy za kawałek Numb/Encore, który nagrał z rockowym Linki Park, twierdzi, że przejście od artysty do menadżera było bardzo płynne. Cały czas cieszy go praca z innymi artystami.
“Nie jestem tylko kolesiem za biurkiem, starającym się zrobić te liczby. Jestem artystą na własnych prawach. Staram się wydobyć z moich podopiecznych większą kreatywność. Dzięki temu sukces to po prostu efekt dobrej pracy.” – tak Jay-Z opisuje swoją sytuację po odłożeniu mikrofonu.
Hova wypowiedział się na temat ataków, które w jego stronę kieruje była gwiazda Def Jam – CamRon.
“Ten raper, który ciągle we mnie siedzi, każe mi jak najszybciej odpowiedzieć na te ataki. Ale wiem o co mu tak naprawdę chodzi. Cam wydaje niedługo swój nowy album „Killa Season”. W jaki inny sposób mógłby skupić na sobie uwagę USA TODAY czy innych mediów?” – kończy wywiad Jay-Z.
Usa Today