
Niecałe trzy tygodnie temu Ras Kass wyszedł na wolność z kalifornijskiego więzienia, gdzie odsiadywał karę roku pozbawienia wolności.
Wśród jego planów na najbliższą przyszłość jest nowy album, który chce nagrać najpóźniej latem tego roku. „Mój obecny plan to zrobienie mikstapu. Latem chcę wydać album, ale wciąż jestem w sporze prawnym [z dotychczasową wytórnią – przyp.red.]. Czekałem dwa lata, mogę poczekać jeszcze cztery czy pięć miesięcy” – mówi.
Spór, o którym wspomina jest efektem nieporozumienia z wytwórnią Priority Records, którą Ras chce już od dawana opuścić. W zeszłym roku z upoważnienia rappera, który wówczas siedział w więzieniu, adwokat Kassa złożył w sądzie pozew o 5 milionów dolarów twierdząc, że label złamał warunki kontraktu. Sprawa do tej pory nie została rozwiązana – Ras uważa, że nie jest już związany z Priority Records; wytwórnia wręcz przeciwnie.
Będąc w więzieniu Ras Kass napisał już większość tekstów na swoją płytę. Kilku producentów zdążyło podesłać swoje bity. Pozostaje złożyć wszystko do kupy.
„Dużo pisałem… poza tym [w więzieniu] nie ma co robić. Myślę, że to jest cel [więzienia] – zanudzić cię na śmierć. To całkowita strata czasu” – mówi. „wielu producentów przysłało mi swoje bity. Niektórzy są znani, inni mniej” – dodaje.
Co do ewentualnej współpracy z innymi rapperami mówi: „Jestem fanem każdego. Jest mój ziom Xzibit, ja i Dre też mamy dobre relacje. Więc poprostu zaczniemy od tego momentu, na którym skończyliśmy [zanim poszedłem do paki]. Mam nadzieję, że uda mi się pracować z każdym, kogo jestem fanem.”