Beaty Rymy Życie vs. Encyklopedia Hip-Hopu
Recenzje

Beaty Rymy Życie vs. Encyklopedia Hip-Hopu


Na przełomie roku polski rynek wydawniczy sprezentował fanom czarnych brzmień dwa miłe prezenty. Pierwszym jest Encyklopedia Hip-Hopu autorstwa Andrzeja Budy, której wydawcą jest Wydawnictwo Niezależne Andrzej Buda. Drugim jest wydane przez poznańską oficynę Kurpisz „Beaty Rymy Życie” pióra Radka Miszczaka i Andrzeja Cali.

Encyklopedia Hip-Hopu sugeruje swoim tytułem poważne i bardzo dobrze opracowane wydawnictwo. Tak jednak nie jest. Andrzej Buda po raz kolejny udowodnił, że biznes wydawniczy go przerasta. Książka sprawia strasznie chaotyczne wrażenie. Od okładki, na której obrońca prawdziwego hip-hopu umieścił 50 Centa, Destiny’s Child i Tupaca, po skład tekstu, który jest po prostu nieczytelny. Strony wyglądają jak odbite na ksero, są nierówno wklejone w grzbiet, zdjęcia są słabej jakości i w większości drukowane w dwóch kolorach. To wszystko przypomina raczej fanatycznie podziemny zin niż zasługującą na uwagę „Encyklopedię”.

Andrzej najwidoczniej nie uznaje formatowania tekstu. Czytelnik ma poważne problemy z przebrnięciem przez zlewający się tekst. Szczególnie, że część książki napisana jest kursywą część jest pogrubiona a część (dyskografia) napisana najmniejszą czcionką obsługiwaną przez edytory tekstu. Jest ona dobra na ściągi, przy wydawnictwach drukowanych nie zdaje jednak egzaminu.

Merytorycznie „Encyklopedia” kuleje. Mogę dać sobie uciąć rękę, że źródłem (głównym, jeżeli nie jedynym) książki jest Allmusic.com. Widać to szczególnie przy wymieniankach, gdzie znajdziemy perełki typu „Następnie xxx wydał płyty „A”, „B” and „C”. Z „Encyklopedii” dowiadujemy się m.in. że Kanye West wydał płytę Consequence’a, Redman w ubiegłym roku wydał nowy album a R. Kelly został „opryskany” gazem pieprzowym.

Styl Andrzeja Budy jest ciężki. Czytając „Encyklopedię” ma się wrażenie, że jest ona napisana przez 15 latka. Błędy językowe, gramatyczne, ortograficzne – to po polsku. Tragiczne tłumaczenia, które często nie mają sensu – to z angielskiego. Zdecydowanie najlepiej w „Encyklopedii” wypadają teksty Marty Wróbel i Druha Sławka. To jednak za mało żeby, jak przekonywał Andrzej Buda, książka stała się najcenniejszym źródłem wiedzy o hip-hopie.

Drugą pozycją jest „Beaty Rymy Życie. Leksykon muzyki hip-hop”. I o ile w pierwszym przypadku tytuł był raczej pobożnym życzeniem niż rzeczywistym odwzorowaniem treści, o tyle tutaj jest on jak najbardziej adekwatny do zawartości książki. Wydana na dobrym papierze, z twardą okładką oraz ilustrowana zdjęciami nadającymi się do druku, już przy pierwszym kontakcie zyskuje uznanie.

Książka zaczyna się wstępem Druha Sławka, który na kilkunastu stronach przekazuje więcej wiadomości o hip-hopie niż Andrzej Buda w całej „Encyklopedii”. Następnie znajdziemy przydatny słowniczek – autorzy najwidoczniej wyszli z założenia, że po ich wydawnictwo mogą sięgnąć również początkujący rap słuchacze oraz zupełni ignoranci. Z tezaurusa dowiemy się więc czy jest hook, beef, follow up oraz poznamy inne rapowe terminy.

„Leksykon” jest podzielony na kilka działów. Największym jest część leksykalna, w której znajdziemy sylwetki artystów ze Stanów, Polski, Francji i Niemiec oraz innych krajów. Do tej części muszę się jednak przyczepić. Radku – powiedz mi, czym się kierowałeś umieszczając Warrena G pod literą G? Takich zupełnie niezrozumiałych zaszeregowań jest tam więcej. Na przykład zarówno Bubba Sparxxx jak i Joe Budden są pod literą B. Z kolei pod literą P znajdziemy Styles P…Trzeba się naprawdę mocno napocić, żeby znaleźć artystów lub ekipy, których nazwy są wieloczłonowe. Mimo, że strasznie irytująca, to jest to jedyna wada wydawnictwa.

W „Leksykonie” oprócz setek innych artystów swoje miejsce znaleźli również tacy zawodnicy jak Chino XL oraz J-Zone. Szczególnie ten drugi artysta należy do umiarkowanie popularnych wykonawców. I spierałbym się z Andrzejem Całą czy Zone jest legendarnym producentem :) Ale miło, że ktoś o nim pamiętał.

Na części encyklopedycznej „Leksykon” się nie kończy. Bez mała 100 stron jest poświęconych stylom muzycznym, wytwórniom, najważniejszym wydarzeniom w historii światowego i polskiego rapu oraz subiektywnym listom najlepszych płyt w historii hiphopu. Trzeba dodać – płytom amerykańskim i „pozostałym”. Na samym końcu znajdziemy, ułatwiający korzystanie z „Leksykonu”, alfabetyczny indeks zawartości wydawnictwa.

Podsumowując, w tym samym czasie na rynku pojawiły się dwie podobne pozycje. Niestety, tylko jedna z nich jest godna naszej uwagi. Na szczęście „Beaty Rymy Życie” jest napisana tak dobrze i złożona tak przejrzyście, że z powodzeniem może rywalizować z dostępną na polskim rynku „Ego Trip. Książka o Rapie”. Leksykon udowadnia, że praca zespołowa jest dużo bardziej efektywna niż działanie w pojedynkę. Radek Miszczak, Andrzej Cała, Tymon Smektała, Andrzej Burakowski, Tymek Kaliciński, Sławomir Jabrzemski, Jarosław Wójcik i Adam Lis udowodnili, że w Polsce też można stworzyć wydawnictwo na poziomie. Gratulacje!

Krzysiek Prażanowski