Wywiady

Killa Kela, Poznań. Wywiad i relacja.


Koncert Killa Keli, jak każdy koncert hip-hopowy rozpoczął się z dużym opóźnieniem. Warto było jednak poczekać, zwłaszcza że występ ekipy z Anglii trwał dobre 150 minut.

Na scenie oprócz Killa Keli pojawiła się także Spider, Rookwood i Dj Skeletrik. Całość zaczęła się od popisów Keli, który prezentował jak powinny właściwie brzmieć poszczególne dźwięki perkusji. Podczas gdy publika nie ochłonęła jeszcze po nieprzeciętnej prezentacji umiejętności beatboxera z Anglii, Killa zaczął wraz z zespołem grać kawałki z płyty Permanent Marker. Publika mogła usłyszeć, także nowe wersje klasycznych i znanych już kawałków.

Po hip-hopowej części koncertu, nastąpiła drastyczna zmiana klimatu na d’n’b. Mimo, że nagłośnienie nie do końca spełniało oczekiwania słuchaczy, to trzeba przyznać iż wszyscy bawili się bardzo dobrze i żywiołowo. Dużą uwagę skupiła na sobie Rookwood, która swoją urodą i charyzmą zabawiała większą część męskiej publiki. Z dobrej strony pokazali się także Spider i Dj Skeletrik, którzy wspólnie wspierali „gwiazdę” z Wysp.

WYWIAD:

Rapgra: Jak młody chłopak z małego miasteczka, stał się jednym z najlepszych beatboxerów na świecie?

Killa Kela: Generalnie nie chodzi mi o to, żeby stać się najlepszym beatboxrem na świecie. Bardziej chodzi o to, jak daleko możesz zajść w stosunku do początku. Ja musiałem wyjechać z tego miasteczka, musiałem się mocno skupić na beatboxie. Wychodziło mi to, pracowałem najmocniej jak mogłem. Czasami po prostu nie chodzi o to co robisz i jaki jesteś w tym dobry, ale o to jak daleko możesz zajść jako osoba. A jeśli zdołasz osiągnąć swój cel, to właśnie to traktuj jako największy sukces.

Rapgra: Pharrell Williams powiedział, że jest wielki fanem Rahzela, ale po Twoim występie stwierdził, że jesteś na wyższym poziomie. A jak Ty sądzisz? Kto jest beatboxerem #1?

Killa Kela: Nie sądzę, żeby chodziło tu o bycie „numer1”, ale gdybym miał się zakładać i postawić na to pieniądze, powiedziałbym…Killa Kela ziomuś!<śmiech> Killa ma gorący album, który jest w drodze! I nic na to nie poradzisz!

Rapgra: Podczas słuchania Twojej muzyki, można usłyszeć nie tylko hiphop, ale również drum ‘n’ base itp. Tak więc, czy hiphop jest najważniejszy w twojej muzyce, czy jest to coś innego?

Killa Kela: Jako Spit Kingdom, staramy się zawierać te wszystkie elementy, tak odbieram swoją muzykę i tak czuję jako muzyk i to jest coś co mogę przekazać w miarę dobrze. Zawieram w tym drum ‘n’ base…, zawieram wszystko: beatbox, słowo mówione, śpiewanie. Tu chodzi o zacieranie pewnych barier. Chodzi o pogłębienie się w kulturę beatboxu, tak samo jak zagłębianie się w swoje możliwości jako muzyka. Nigdy nie pomyślałem o nie zawieraniu drum ‘n’ base, nigdy nie myślałem o wyłączeniu jakiejkolwiek muzyki. To polega na włożeniu wszystkiego do wielkiego kotła i wymieszaniu tego.

Rapgra: Czy uważasz, że beatbox jest piątym elementem hip-hopu i dlaczego nie jest tak popularny jak dj-ing czy mc-ing?

Killa Kela: To nie tak, że jest mniej popularny. Są dwa typy ludzi, którzy tworzą beatbox: Ci którzy umieją zrobić mało, a dużo zyskują, i Ci którzy robią to źle…w zasadzie są trzy typy, bo są jeszcze Ci, którzy w ogóle nie potrafią <śmiech>. Przyczyną dlaczego, jest mniej znany jest to, że ludzie patrzą na to jak na występ cyrkowy, albo coś pobocznego do mc-ingu i dj-ingu. Wielu beatboxerów nie może pociągnąć więcej niż 10-15 minut i właśnie to chcę zmienić. Przez większość koncertów występuje po godzinę, godzinę i 15minut, czasami wyciskam 80minut. Chce dowieźć tego, że beatbox nie jest niczym pobocznym.

Rapgra: Czy możliwym jest zrobienie beatboxu tak popularnym jak mc-ing?

Killa Kela: Jeśli ja tu jestem , to tak! <śmiech>. Może nie ja tego dokonam, ale to się stanie. Zrobię wszystko by to się stało. To jest moja sprawa..to jest nasza sprawa.

Rapgra: Nagrałeś kawałek z polskim artystą – Urszulą Dudziak…

Killa Kela: Urszula?! To moja dziewczyna! Jest świetna!

Rapgra: Wiem, że jest świetna.<śmiech> Czy widzisz jakieś szanse na nagranie więcej kawałków z polskimi artystami?

Killa Kela: Chciałbym! Ale będzie ciężko… Przede wszystkim dlatego, że nie jestem tu wystarczająco często. Bardzo bym chciał, bo kocham Polskę, naprawdę ją kocham. Ma taki charakter. Może będzie na to czas i będzie taki pomysł.

Rapgra: Twój album „Permanent Marker” został wydany przez wytwórnie DJ Vadima „JAZZ FUDGE”. Czy nadal razem pracujecie? Macie plany na wydanie nowej płyty?

Killa Kela: Nie zamierzam teraz wydawać niczego z JAZZ FUDGE, ale dużo robie z Vadimem jako Spit Kingdom. Co wtorek razem koncertujemy w Londynie.

Rapgra: A dlaczego go tu nie ma? Może nie chciał przyjechać do Polski…

Killa Kela: Nie chciał? Nic o tym nie wiem <śmiech> Nie koncertuje z nim, jest on jednak moim bliskim przyjacielem. To jedna z pierwszych osób, które pokazały mi o co w tym chodzi i nigdy o tym nie zapomnę! To właśnie on jest dla mnie inspiracją

Rapgra: Miałeś trasę z Public Enemy, czy masz w planach koncerty z innymi artystami hip-hopowymi?

Killa Kela: Obecnie nie, koncertowałem jednak dużo. Mam za sobą występy z Pharellem i N.E.R.D. ,Busta Rhymes…

Rapgra: Czytałem w Internecie, że grałeś także koncert z Roots Manuva?

Killa Kela: Nie grałem koncertów z Roots Manuva, ale nagrałem z nim kawałek w związku z katastrofą w Azji. Oprócz niego pojawili się tam też Ty, Dynamite Mc i Scratch Perverts i muszę powiedzieć, że wyszło zajebiście. Tak więc pracowałem z Manuva i jest naprawdę w porządku. Nagrałem również materiał ze Stereo Mc’s

Rapgra: Czy są szanse na współprace z Mike’m Skinnerem?

Killa Kela: Może kiedyś…Mike jest świetny, grałem z nim koncerty i muszę przyznać, że to mój człowiek.

Rapgra: Dzięki za wywiad!

Killa Kela: Nie ma sprawy, wielkie dzięki! Pokój!

Zadowalającym zjawiskiem jest to, iż Killa Kela przyjechał do Polski na całą trasę, odwiedzając 4 miasta. Miejmy nadzieje, że ten miły, koncertowy początek roku rozwinie się wraz z nadchodzącymi dniami…

Wywiad przeprowadzili Guo & Opad.

Exit mobile version