Hip-Hop

Mieszane reakcje na zestawienie MTV


Lil Wayne dołączył wczoraj do grona osób, które skrytykowały dość szeroko komentowane zestawienie MTV. Wcześniej niespecjalnie dobrze o liście wypowiedzieli się Jay-Z i Jermaine Dupri.

Dzisiaj do sieci trafiła część wywiadu, który Wayne udzielił Timowi Westwoodowi – prezenterowi radiowemu z Wielkiej Brytanii.

Podczas rozmowy raper, oprócz skomentowania wyborów MTV, odniósł się (podobnie jak wczoraj Birdman) do swojego rockowego zauroczenia oraz Young Money :

Kto jest na pierwszym miejscu? Jay? OK, to dobrze, nie mam nic przeciwko takiemu zestawieniu. Jeśli on jest pierwszy – ja mogę być za nim, na drugiej pozycji. Natomiast jeśli miałbym być z wami szczery, to jeszcze przed ogłoszeniem wyników myślałem, że to Drake będzie na pierwszym miejscu.

Kto jeszcze jest na tej całej liście? Gucci? Jaki Gucci? Gucci Mane? Gucci jest na tej liście, a nie ma na niej Eminema? O nie… więc brawo dla mojego ziomka Gucciego! (śmiech)

Poprzez emaila do MTV głos w sprawie nieobecności Eminema na liście zabrał też zwycięzca zestawienia – Hov a.k.a Jay-Z,:

Dzięki wam, MTV, za docenienie mojej pracy. Mimo to, moim celem nie jest bycie kimś najaktywniejszym w przemyśle poprzez cały czas [bo znaczenie zestawienia jest właśnie takie – w głównej mierze powodem braku Shady’ego na liście jest to, że „Relapse” jest jego pierwszym od czterech lat albumem]. Moim ogólnym i najważniejszym celem jest to, żeby być nazywanym „najlepszym w historii”. Ja pierwszy nazwałem się „best rapper alive” [najlepszym żyjącym raperem] po to, żeby czcić moich byłych ziomków[2Paca i Notoriousa B.I.G.], bo to oni byli najlepsi. Wydaje mi się, że nie respektowałbym siebie, gdyby nie starał się być najlepszym w historii. Dlatego właśnie staram się iść do przodu do momentu, w którym wyczerpią mi się pomysły… pozdrawiam, Sean Carter.

Teraz zrobię to w stylu Kanye… Eminem?!?! Wydaje mi się, że wasza lista nie będzie znaczyć nic, jeśli nie wyjaśnicie jego nieobecności na niej. Jak na razie przecież, ma on najlepiej sprzedającą się rap płytę w tym roku i najlepszy wers na najlepszej piosence w tym roku[mowa tu o „Forever” – utworze Drake’a, gdzie gościnnie udzielają się także Kanye West, Lil Wayne i właśnie Eminem]. Wyjaśnijcie to.

Swoje dwa grosze dorzucił też Jermaine Dupri:

Osobiście uważam, że ta lista straciła swoją wiarygodność przez to, że nie ma na niej Eminema. On powinien na niej być nie tylko dlatego, że wydał w tym roku świetny album, ale też dlatego, że sprzedaż jego płyty jest lepsza od 75% wyników innych artystów z tej całej listy „Hottest in the Game”. Teraz nie dziwią mnie słowa ludzi mówiące o śmierci hip-hopu.

Reakcja MTV byla natychmiastowa:

Kandydatura Eminema była bez wyjątku najbardziej dyskutowaną kandydaturą w całym zestawieniu. Jego długo wyczekiwany album sprzedał się w nakładzie 600,000 sztuk już w pierwszym tygodniu (co jest jak narazie najlepszym wynikiem w tym roku jeśli chodzi o pierwszotygodniowe zestawienia). Udzielił on wiele wywiadów zarówno w USA jak i w Europie. I to tyle jeśli chodzi o Eminema w tym roku. Po promocji „Relapse” zaszył się on w studiu na długie miesiące pracując nad „Relapse 2”. Od czerwca do września był on praktycznie nieobecny w mediach. Natomiast wszyscy raperzy z naszego zestawienia byli cały czas aktywni – grali koncerty, udzielali wywiadów i wydawali mixtejpy. Stąd nasza decyzja.

Listę „MTV: Hottest in the Game” możesz skomentować na RAPGRA.COM Rap Forum – klik, klik!

Bigga! & GUCZI

Exit mobile version